Wiara jest pojęciem absolutnie względnym. Wiara jest indywidualnością. Wiara jest niewidoczna. Wiara jest własnym wyrzutem sumienia. Wiara jest Twoja. Wiara jest jedna. Wiara jest inna.
Wiary nie widać. Żadnej ważnej wartości życia nie można dotknąć. Miłość, szczęście, przyjaźń, wierność, radość. Pragniesz ich najbardziej na świecie, ale nie potrafisz ich znaleźć, nie umiesz dotknąć, nie masz szans zobaczyć.
To dlatego wszyscy twierdzą, że to coś tak niesamowitego.
Społeczeństwo jest święcie przekonane, że bez miłości, bez którejkolwiek z tych gwiazd życia, człowiek nie może być spełniony, nie ma takiego prawa. Chyba, że jest psychopatycznym mordercą albo zadufanym w sobie narcyzem, któremu oprócz lustra do całkowitej euforii potrzeba góry zielonych banknotów. Psychopatyczni mordercy raczej nie przejmują się wiernością czy też szczęściem. Pewnie nie zdają sobie nawet sprawy, że takie coś ma prawo bytu. I to dużo większe niż oni.
Kiedyś wierzono, że świat jest płaski, czyli wiara nie nie jest do końca rzeczą nieomylną.
Jakby coś mogło być.
Jak ją scharakteryzować?
Takie nie wiadomo co, przychodzę od naszych rodziców, zależne od naszego położenia geograficznego, przynajmniej w większości. Dla jednych jest całym światem, podstawą funkcjonowania. Dla drugich ciążącym na barkach obowiązkiem.
Pomimo tych wszystkich zawirowań, wszystkich "tak" i "nie", wszystkich za i przeciw, każdy wierzy. Nawet niewiara w Boga jest wiarą w jego nieistnienie.
